W przyszłym tygodniu powinniśmy poznać wyrok w sprawie, w której dwaj mieszkańcy Łowicza – Paweł K. i Wiktor Ż. – są sądzeni za nienawistne i wulgarne wpisy internetowe, jakie opublikowali na Facebooku w styczniu tego roku, po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Sąd Rejonowy w Łowiczu
fot. Tomasz Matusiak

Obaj są oskarżeni o publiczne pochwalanie przestępstwa, a Paweł K. także o nawoływanie do zabójstwa. Prokuratura domaga się dla Pawła K. kary 12 miesięcy prac społecznych, 2.000 zł, upublicznienia wyroku, przepadku przedmiotu, którym dokonano przestępstwa (telefon i laptop), a także pokrycia kosztów procesowych.

Podobnej kary prokuratura żąda w przypadku Wiktora Ż., z tą różnicą, że nie 12, a 10 miesięcy prac społecznych i nie 2.000, a 3.000 zł kary, nie używał też do przestępstwa laptopa.

Obaj oskarżeni nie przyznają się do winy, twierdząc, że internetowe wpisy były tylko ich opiniami. Utrzymują, że w momencie ich pisania nie mieli świadomości, że Paweł Adamowicz poniósł śmierć w wyniku zdarzenia.

Wiktor Ż. przyznał, że nie darzył sympatią postaci Pawła Adamowicza kiedy ten jeszcze żył, nigdy jednak nie pochwalał zabijania kogokolwiek. Mówił, że jego wpis został napisany pod wpływem emocji i usunięty przez niego samego po zaledwie 20 minutach, 13 stycznia, kiedy Adamowicz jeszcze żył.

We wcześniejszych zeznaniach próbował się bronić tłumacząc, że jego stwierdzenie „jednej k… mniej” odnosiło się nie do ofiary, ale sprawcy przestępstwa, czyli nożownika – podczas dzisiejszego procesu sam jednak przyznał, że było to tłumaczenie niezgodne z prawdą.

Paweł K. mówił z kolei, że nie odpowiada za nadinterpretację jego wpisów. Próbował przekonywać, że wpis „to powinien być Tusk albo Schetyna” jest opinią, nigdzie nie pisał, że trzeba czy należy kogoś zabić. Mówił też, że wpis ten nie wskazywał konkretnych osób, ponieważ nie użył w nim imion Donald i Grzegorz, a nazwiska Tusk i Schetyna nosi wiele osób. Paweł K. mówił, że wpisu dokonał pod wpływem alkoholu podczas imprezy urodzinowej kolegi, która rozpoczęła się w sobotę, a zakończyła we wtorek lub środę. Utrzymuje, że o tym, iż prezydent Gdańska zmarł dowiedział się dopiero dwa dni po fakcie.

W charakterze świadka zeznawał też jubilat wspomnianych urodzin, na których bawił Paweł K., ale według jego relacji impreza u niego trwała dużo krócej, bo zakończyła się już około 2 w nocy z soboty na niedzielę. W niedzielę rano jeszcze raz przyszedł do niego Paweł K., ale wyszedł tego dnia koło 16.

Paweł K. także zmienia wcześniejsze zeznania, bo – jak twierdził – wcześniej chciał się częściowo przyznać, aby jak najszybciej zamknąć sprawę.

14 komentarzy

  1. Chłopaki, wstyd tylko robicie swoim rodzinom. Przykre

  2. Niech niektórzy tutaj też się teraz zastanawiają co piszą. Nikt nie jest anonimowy.

  3. Nie no jakby te chłopaki tak o mnie napisali to ja bym im dał. By nie było co z nich zbierać. A siłowni p Żyto nie polecam bo smierdzi w niej potem 🙂

  4. Wielkie halo nie wiem o co, za zabójstwo śmieszne kary dają a tu proces z wielką powagą… Smieszne

  5. Trzeba tępić chamstwo i nienawiść. Liczę , że sąd wymierzy srogą karę i przykładnie ukarze dwóch hejterów aby nikt więcej nie używał takiego słownictwa

  6. Wiktor Żyto

    Nie wiem czy pracownik Nowego Łowiczanina obecny na rozprawie spał czy ma problemy z słuchem .Po pierwsze to prokurator wnioskuje 3000 zł dla mnie a dla Pawła 2000 zł po drugie komentarz pisałem 13 stycznia a nie 15 jak jest w artykule .

  7. nie wiedziałem że w wolnym, demokratycznym kraju jest TAKA wolność słowa i że jest karana… Ja się pytam gdzie my zyjemy? I drugie pytanie czy widział ktoś ciało p.Adamowicza po tym zamachu?

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.