W minioną niedzielę, 3 marca 2019 roku, zakończył się kolejny sezon rozgrywek łowickiej halówki, który od lat cieszy się dużym zainteresowaniem zarówno wśród zawodników, jak i kibiców. O swoich wrażeniach z mijającego sezonu opowiedział sędzia główny ŁoLiF, Krzysztof Olko.

Fot.: Aleksandra Olko.

To już 26 sezon rozgrywek halówki w Łowiczu. Czym Cię zaskoczyły tegoroczne rozgrywki?

– ŁoLiF zaskakuje mnie co roku. W tym roku zaskoczyło mnie większe zainteresowanie rozgrywkami. Do rywalizacji zgłosiły się 54 drużyny, w związku z tym należało utworzyć piątą ligę rozgrywkową, którą musieliśmy przenieść do hali OSiR nr 2. Cieszy mnie fakt, że do Łowicza przyjeżdżają zespoły nie tylko z naszego powiatu, ale również z powiatów sąsiednich. W tym roku debiutowało wiele nowych zespołów , w tym z Piątku (powiat łęczycki) czy dwie nowe ekipy z Głowna (powiat zgierski). W poszczególnych zespołach możemy oglądać graczy z Łodzi, Skierniewic, Kutna czy Sochaczewa. Ten fakt cieszy, bo nasza liga jest postrzegana dobrze, zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. Ponadto zaskoczył mnie też mocno wyrównany poziom rozgrywek, szczególnie w II i III lidze, gdzie walka o awans i utrzymanie trwała do ostatniej kolejki.

Terminarz tegorocznych rozgrywek, ze względu na przeniesione do hali sportowej OSiR nr 1 meczów koszykówki, był bardzo napięty. Jak to udało się pogodzić?

– Na tak napięty terminarz rozgrywek złożyło się wiele czynników. Faktem pierwszym i głównym było przeniesienie spotkań I ligi koszykówki do hali sportowej OSiR nr 1. W związku z tym „wypadły” nam całe dni meczowe. Boisko na potrzeby I ligowej koszykówki musi być dostępne na kilka godzin przed meczem, a tak faktycznie to dłużej, bo zwyczajowo zespół przyjezdny musi mieć możliwość trenowania nawet od rana. Drugim czynnikiem, który utrudnia zorganizowanie terminarza jest fakt, że zespoły coraz dłużej grają swoje ligowe mecze na dużym boisku. Wcześniej tego nie było, ligi okręgowe czy A-klasa kończyły swoje mecze dużo wcześniej, teraz pod koniec listopada. Najważniejsze, że wszystko to dało się pogodzić i całe rozgrywki (włącznie z Pucharem Ligi) udało się zakończyć tradycyjnie w pierwszy weekend marca. W tym roku po raz pierwszy nie można było przekładać spotkań na inne dni, a to wynikało ze wspomnianego wcześniej napiętego terminarza rozgrywek.

Łowicka liga to niejako fenomen na skalę krajową, jak to się robi, by zachęcić zespoły do tej rywalizacji?

– Zgadza się, to jest fenomen na skalę kraju. Powinniśmy to doceniać i się z tego cieszyć, szczególnie z tego, że przez tyle lat udaje nam się organizować i utrzymać na takim poziomie tak duże rozgrywki. Przez te wiele lat, jak i w tym roku, mogliśmy w Łowiczu obserwować graczy z zespołów z wyższych klas rozgrywkowych, wielu byłych futsalowców, czy reprezentantów Polski w futsalu. W tym roku na parkiet obu hal OSiR wybiegało co tydzień ponad 630 zawodników. To robi wrażenie. Miałem zapytania, jak to robicie w Łowiczu, że macie tak dużą ligę. Informację o naszych rozgrywkach są publikowane w łowickich portalach czy gazetach, radiu Victoria, ale również w portalach łódzkich (lodzkifutbol czy lodzkifutsal). Jak zachęcamy zespoły do startu? Na pewno dobrą organizacją, otwartością i elastycznością w podejściu do każdego zespołu. Kierownicy zespołów wiedzą, że jestem pomocny w temacie rozgrywek każdego dnia.

Jakie są największe wyzwania przy organizowaniu tego typu rozgrywek?

– Największym wyzwaniem jest dopięcie wszystkiego na pierwszą kolejkę, ułożenie lig i wspomnianego wyżej terminarza. Czasy się zmieniły, kiedyś drużyny grały mecze w sobotę rano, teraz jest to niemożliwe. Dużo osób, bo nie wszyscy występujący, to zawodnicy, którzy grają w klubach, w sobotę po prostu pracują. Inną sprawą jest temat sędziów. Wiem, bo wielokrotnie byłem pytany, było dużo pretensji o poziom sędziowania. Muszę jednak stanąć murem za sędziami. Po pierwsze futsal to bardzo szybka gra, nie jest ją łatwo sędziować. Gracze są coraz sprytniejsi, ale również trudno zapanować im nad emocjami. Niestety ilość sędziów w okręgu nie jest zbyt duża. Myślę, że z roku na rok z obsadą sędziowską będzie coraz gorzej. Ułożenie grafiku sędziowskiego nazywam układaniem puzzli. Co tydzień trzeba dopasowywać terminy i godziny spotkań pod każdego sędziego. Nie mam możliwości narzucenia ich im, tak jak to jest na dużym boisku.

Czego byś sobie życzył jako sędzia główny rozgrywek w przyszłym sezonie?

– Na pewno nie mniejszego zainteresowania. Choć z jednej strony „wydolność” hal jest ograniczona. Poza tym zawsze, co roku, chcemy ulepszać rozgrywki, wprowadzać nowości. W tym roku zespoły mogły nagrywać mecze telefonem i umieszczać bramki na specjalnym portalu. Niestety nie spotkało się to ze zbyt dużym zainteresowaniem drużyn. Dobrze, że udaje nam się co roku, chociaż w fazie finałowej przeprowadzać transmisje spotkań ,,na żywo”. Chciałbym, by zwiększyło się też zainteresowanie kibiców, choć w tym roku naprawdę nie było źle, fajnie było patrzeć na niemal pełną halę (pomiędzy 200-300 kibiców) w listopadzie i grudniu. W styczniu ta frekwencja była niższa. Będziemy poprzez politykę informacyjno-organizacyjną dążyć do tego, by w przyszłym roku to wszystko wyglądało jeszcze lepiej.

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów w organizacji ŁoLiF.

7 komentarzy

  1. Prezes Chiny jest w sanatorium, musi odpocząć po nieudanym kolejnym sezonie 😉

  2. Bardzo fajne rozgrywki, fajnie się ogląda, widziałam na trybunach całe rodziny dopingujące piłkarzy, brawo dla organizatorów

  3. Gdzie jest Chińska i prezes Chiny ???

  4. Gdzie jest Chińska i Prezes Chiny ???

  5. Czy Krzysztof Olko to jeden z bohaterów tzw. Afery Recepturowej szeroko opisywanej w Nowym Łowiczaninie?
    Zatarło się?

    • Do Krzysztofa.,,Recepturę”to powinien specjalnie dla Ciebie stworzyć wysokiej klasy psychiatra!!!!Jeżeli już ,to,,receptowej”poligloto po 8 klasach!

  6. Co temu Panu na zdjęciu stało się z twarzą???