25 lat pozbawienia wolności dla Mariusza S. za zabicie Mirona B. i 4 lata i 6 miesięcy wiezienia dla Marzeny B. za zacieranie śladów – taki wyrok wydał 11 września Sąd Okręgowy w Łodzi w sprawie głośnego zabójstwa z listopada 2017 r. 

W procesie na ławie oskarżonych zasiedli żona ofiary – Marzena B. i jej kochanek Mariusz S. Oskarżeni byli o to, że działając wspólnie i w porozumieniu w zamiarze bezpośrednim doprowadzili do pozbawienia życia Mirona B. Sąd nie znalazł jednak wystarczajacych dowodów ani na zaplanowane działanie pary, ani na realny współudział Marzeny B. w zbrodni. 

Ogłoszenie wyroku. Fot. EWR

Wyrok ogłosił przewodniczący składu sędziowskiego Piotr Wzorek. Sąd uznał Mariusza S. winnym tego, że 27 listopada 2017 r. działając w zamiarze ewentualnym pozbawienia życia Mirona B., używając wobec niego paralizatora, bijąc go i uciskając jego szyję, doprowadził do jego zgonu w wyniku gwałtownego uduszenia. Za czyn ten Sąd skazał Mariusza S. na 25 lat pozbawienia wolności . Współoskarżoną Marzenę B. Sąd uznał winną w zakresie działania w zamiarze udaremnienia postępowania karnego poprzez usunięcie śladów krwi z mebli, podłogi, a także udostępnienia Mariuszowi S. samochodu celem wywiezienia przez niego zwłok Mirona B., za co skazał ją na 4 i pół roku pozbawienia wolności. Ponadto Sąd orzekł od Mariusza S. nawiązkę na rzecz syna zamordowanego w kwocie 50 tys. zł.

Oskarżonym zaliczono na poczet kary okres tymczasowego aresztowania i przedłużono areszt, bo wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Stronom przysługuje prawo do apelacji.

Prokurator Jan Snopkiewicz nie wyklucza apelacji, ale musi najpierw zapoznać się z pisemnym uzasadnieniem wyroku. Z kolei obrońca oskarżonej na tę chwilę nie przewiduje odwołania, gdyż w jej przypadku kara jest znacząco niższa od tej, jakiej żądała prokuratura. Obrońcy oskarżonego na ogłoszeniu wyroku nie było.  

Mariusz S. do końca walczył o ponowne rozpatrzenie sprawy, próbował składać nowe wnioski dowodowe, których jednak Sąd nie przyjął. Zbulwersowany oskarżony zażyczył sobie wyjść z sali rozpraw tuż po ogłoszeniu wyroku, a przed jego ustnym uzasadnieniem. Został więc wyprowadzony przez policyjnych konwojentów. Na sali do końca pozostała Marzena B., pogrążona we łzach.

Płakała też, po wysłuchaniu wyroku, siostra zamordowanego Emilia K., która liczyła na wyższą karę dla bratowej, przekonana o jej współodpowiedzialności za zbrodnię.

Czy uważasz wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi ws. zabójstwa Mirona B. za sprawiedliwy?

Loading ... Loading ...

Więcej o sprawie napiszemy w gazetowym wydaniu Nowego Łowiczanina i e-wydaniu.

12 komentarzy

  1. Śmieszny i żałosny wyrok, on był tylko cynglem, narzędziem w jej rękach. Ona była mózgiem tej zbrodni tak jak Charles Manson który sam nikogo nie zabił ale kierował “uwiedzionymi” przez siebie idiotami. Tu jest podobna sprawa. Sądy łagodniej się obchodzą z kobietami a to nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością. Mam nadzieję, że to nie jest ostateczny wyrok dla niej.

  2. Powinni jej zabrać prawa rodzicielskie,bo jak pisało,dziecko było chore,a ona dzwoniła po kochanka i to,co wyprawiali jest niewyobrażalne.A gdyby synek się obudził i zobaczył,jak mordują ojca?Sama mówiła,że alkoholik,a dziecko zostawiała z nim chętnie,bo ważniejszy od syna był kochaś i kierowała się tylko pewną częścią ciała i korzyściami materialnymi.To ma być matka?

  3. Wstyd dla wymiaru sprawiedliwości,nie dość że zabili wspólnie,dzwoniła po kochanka,żeby to zrobił,wpuściła go do domu mimo zakazu sądu(wiedziała po co),słała miłosne wyznania po zamordowaniu męża,pisała grypsy,aby kochanek jej nie wsypał,to wszystko nie są dowody jej winy?Opłacało jej się,żenada dla sądu.

  4. Sąd-sadem,ale sprawiedliwosć musi być po naszej stronie!!!

  5. Jeszcze niech tą kasą z odszkodowania ona rozporządza, to już zajebiscie żyć nie umierać. Zabiła męża, wyrok marny i jeszcze kasę przytuli.

  6. Ile by nie dostała i tak każdy będzie pluć jej w twarz. Zmarnowała życie tylko dziecku bo jej i tak nie było nic warte.

  7. 4 i pół roku… śmiech na sali. Przełożyła nadstawianie własnego tyłka jakiemuś mordercy nad życie męża i zdrowie psychiczne syna. Dla mnie zawsze będzie ścierą bez godności.

  8. Żal mi siostry Mirona przez dwa lata walczyła o sprawiedliwość , mama Mirona nie doczekała wyroku a może lepiej ..Marzena odsiedzi swoje , może mniej ale tak i tak zmarnowała sobie , swojej rodzinie a przede wszystkim swojemu dziecku Życie …ludzie długo pamiętają takie rzeczy nawet i 20 lat

  9. A jednak jej się opłaciło pozbawic męża życia… Przykre…

  10. Żenada cały ten wyrok….. Tyle warte ludzkie życie…..