We wtorek 28 kwietnia ruszyła praktyczna część pilotażowego programu małej retencji w woj. łódzkim. Programem, pod nazwą „Stop suszom”, objęty jest powiat kutnowski i częściowo łowicki, gdyż na tym terenie, objętym obszarem Natura 2000, występuje system wielu urządzeń hydrologicznych, które umożliwiają regulowanie poziomu wody w Bzurze i jej dopływach: Moszczenicy i Malinie.

Ważną sprawa do zatrzymania wody w ziemi jest budowa drobnych urządzeń melioracyjnych, np. zastaw takich jak te wykonane w Woli Kalkowej przez Spółkę Wodną Bedlno.
fot. Dorota Grabczewska

– Kiedyś bywały mokre lata. Rzeki wylewały, zalewając okoliczne łąki, bywało, że woda podchodziła aż pod gospodarstwa – mówią rolnicy mający swe pola i łąki w okolicy jazu w Woli Kałkowej, gdzie zapoczątkowano program. – Teraz od kilku lat narzekamy na suszę, która sprawia, że okoliczne łąki wysychają, z łąk znikają szlachetne trawy potrzebne do wykarmienia zwierząt gospodarskich – mówi Andrzej Górczyński, wicemarszałek województwa łódzkiego, mieszkaniec Woli Kałkowej. – Trzeba podjąć działania, aby zapobiec stepowieniu.

W praktyce sprowadziło się to do tego, że podniesiono zastawki na już istniejących jazach. Kilka dni temu w czwartek 16 kwietnia poziom wody na jazie w Woli Kałkowej wskazywał, że rzece jest 1,35 m wody. 28 kwietnia wody było już tylko 1,15 m.

– Zgodnie z pozwoleniem wodno-prawnym możemy stawiać zapory piętrząc wodę po 50 cm na dobę, to ma zapobiec zniszczeniu życia biologicznego w rzece – wyjaśnia Grzegorz Tomaśkiewicz, kierownik nadzoru wodnego w Łowiczu. – Maksymalnie wodę możemy spiętrzyć na wysokość 2,3 m.

Grzegorz Tomaśkiewicz, kierownik nadzoru wodnego w Łowiczu, wyjaśnia system spiętrzania wody w rejonie zlewni rzeki Moszczenicy i rzeki Maliny koło Orłowa.
fot. Dorota Grąbczewska

Spiętrzenie wody na tym jazie spowoduje tzw. cofkę na długości nawet 6 km, aż do Orłowa. Wysoki poziom wody w rzece spowoduje nasiąknięcie okolicznych łąk, tak ważne w czasie suszy hydrologicznej.
Pięć km od Woli Kałkowej jest drugi jaz na rzece Moszczenicy, za Orłowem. Tam zbiegają się rzeki Moszczenica i Malina. Jest też system kanałów odprowadzających wodę w stronę łąk w gminie Bielawy. Trzy tygodnie temu ktoś z własnej inicjatywy podniósł ręczne zasuwy na jazie na Moszczenicy. Poziom wody znacznie się podniósł, o ok. 1-1,5 m, co sprawiło, że woda kanałami śródpolnymi nasączała okoliczne łąki.

Radny Konrad Olejniczak, członek spółki wodnej w Bedlnie przekonywał Tomasza Juręczyka, zastępcę dyrektora Zlewni Wód Polskich w Łowiczu, że ważne jest, aby bieżącym utrzymaniem i konserwacją urządzeń wodnych w terenie należącym do Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, zajmowały się miejscowe spółki wodne, które działają na miejscu i znają specyfikę rejonu, a co najważniejsze są gotowe, by szybko podejmować ważne hydrologiczne decyzje. – Zlecanie takich prac w ramach przetargów firmom prywatnym z odległych rejonów, nie służy małej retencji, która ma działać sprawnie – mówił.

Jaz na rzece Moszczenicy koło Orłowa jest opuszczany i podnoszony ręcznie. W nocy z poniedziałku na wtorek, 27/28 kwietnia 2020 r., ktoś spuścił wcześniej spiętrzoną wodę.
fot. Dorota Grąbczewska

Ważną rolę w nawadnianiu upraw rolnych ma też system mniejszych jazów na rowach melioracyjnych na terenach poszczególnych gmin. – Z retencją korytową wiążemy duże nadzieje na minimalizowanie skutków suszy hydrologicznej, jakiej teraz doświadczamy – mówi Wojciech Frątczak, dyrektor Departamentu Rolnictwa i Ochrony Środowiska w Urzędzie Marszałkowskim w Łodzi. – W naszej ocenie to najprostsza i najskuteczniejsza metoda na retencjonowanie wody w krajobrazie rolniczym.

3 komentarze

  1. ASKSIĘŻAK

    Od wielu lat dokuczają nam albo powodzie, albo susze i kolejne ekipy zachwalają nowe programy… (a co ze starymi) i przeważnie na tym się kończy a nawet jest chyba coraz gorzej. Kiedy Polacy dorosną, aby tych wszystkich kłamczuchów i nieudaczników pogonić a przynajmniej na nich nie głosować?

  2. Tych zapór i jazów jest dużo więcej i wody mogłoby być też więcej.
    Niechlujstwo spowodowało ich zaśmiecenie i zarośniecie.
    Przecież 100 m dalej, to nie moje niech inni czyszczą.
    A to że u mnie wyschnie to pójdę po pomoc suszową. Tak robią niektóre wiejskie lenie i tępaki.

  3. To wszystko jest tak żałosne jak całe “Wody Polskie”. To bezsensowna organizacja, która organizuje się już trzy lata i ciągle jest niezorganizowana…I do tego ta “mowa trawa” … : z retencją korytową wiążemy duże nadzieje. Panie dyrektorze, teraz to pan sobie może z dużą nadzieją buty wiązać… Czy ktokolwiek ma opracowany plan gospodarki wodą w zlewni, czy jest prowadzony bieżący monitoring stanu wody i stanu urządzeń – tych, które jeszcze są. Co nadzoruje Nadzór Wodny Przestańcie przekładać papierki i nauczcie się jak to robią w innych krajach, choćby w Niemczech. Może na naukę jeszcze nie jest za późno… chociaż wątpię.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.