Zbigniew Polak w chwili śmierci miał 62 lata. W naszym mieście zapamiętali go przede wszystkim lokalni samorządowcy, z którymi współpracował w Radzie Miejskiej Łowicza w latach 1998-2002.

Jak wspomina jego koleżanka z rady miejskiej tamtej kadencji i koleżanka z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, do którego Polak należał około 10 lat: – Sprowadził się on do Łowicza z Lublińca w województwie śląskim w wieku około 18, 19 lat. – To było jakieś 40 lat temu. Niebawem się tu osiedlił, potem się ożenił – wspomina Bieguszewska. Polak mieszkał w Łowiczu do końca swoich dni. Miał żonę i dwóch synów. Był zawodowym żołnierzem, pracującym w jednostce wojskowej w Łowiczu przy ulicy Jana Pawła II.

Przez 4 lata był także radnym miejskim z ramienia Sojuszu Lewicy Demokratycznej, cenionym wśród kolegów i koleżanek z rady. Jak wspominają niektórzy, to głównie dzięki niemu jego rodzimy Lubliniec stał się miastem partnerskim z Łowiczem, a ta współpraca na różnych polach trwa po dziś dzień.  – To był sympatyczny, wesoły człowiek, który w każdej sytuacji potrafił dobrym żartem rozładować złe emocje. Był zawsze pogodny i chętny do współpracy. To był po prostu człowiek, który chciał coś zrobić, który miał ogromny zapał do pracy, dlatego bardzo żal, że go już nie ma – wspomina Anna Bieguszewska. W tamtej kadencji współpracowała z nim także i dzisiaj zasiadająca w radzie Ewa Zbudniewek. – Pracowaliśmy razem w komisji społecznej i muszę powiedzieć, że ta współpraca układała się bardzo dobrze. Sympatyczny, otwarty na współpracę człowiek, z którym można było podyskutować na każdy temat – dodaje Zbudniewek.

– To był typ społecznika, który robił dużo dobrego, miał otwartą głowę, choć jako radny był trochę czupurny, miał swoje zdanie i swoje racje, których potrafił bronić, ale zarazem w swoich działaniach przemawiało przez niego dużo zdrowego rozsądku – wspomina prezes OSP w Łowiczu Krzysztof Górski, który w latach 1998–2002 pełnił funkcję przewodniczącego Rady Miejskiej w Łowiczu. – Wszędzie było go pełno, on przyjechał tu z Lublińca i potem był inicjatorem zacieśnienia współpracy pomiędzy Lublińcem i Łowiczem. Od niego wychodziło dużo ciekawych pomysłów. Miał swoje zdanie i potrafił je przeforsować. Zawsze miał coś do powiedzenia, a to co mówił i proponował było z reguły rozsądne – dodaje Górski.

Naprzeciw Zbigniewa Polaka w ówczesnej kadencji siedział natomiast Tadeusz Żaczek, dzisiaj dyrektor szkoły Policealnej Samorządu Województwa Łódzkiego w Łowiczu, który także pamięta, że to właśnie dzięki byłemu radnemu doszło do zacieśnienia wspomnianej współpracy z Lublińcem. – To faktycznie wyszło od niego. Zresztą to był bardzo energiczny, pracowity człowiek, może dlatego, że przez wiele lat był związany z wojskiem. Miał dużo ciekawych pomysłów. Dzięki jego inicjatywie wyremontowano drogę na ulicy Broniewskiego w Łowiczu, a położona nawierzchnia jest do dziś. Zapamiętałem go przede wszystkim jako bardzo aktywnego radnego – wspomina Żaczek.

– Nie spotykałem się z nim na stopie koleżeńskiej, ale z tamtej rady pamiętam go bardzo dobrze. Był aktywny, potrafił jednym żartem rozładować czasami nawet bardzo ciężką atmosferę. Takiego go zapamiętałem – dodaje Eugeniusz Furman, także radny w kadencji 1998–2002. W kolejnej kadencji rady miejskiej Polak także startował do rady, z komitetu KKW Strażak. Wtedy nie został jednak wybrany radnym i niebawem odsunął się od życia politycznego. Zbigniew Polak odszedł 5 listopada tego roku w wieku 62 lat. Kilka dni później jego ciało spoczęło na cmentarzu katedralnym w Łowiczu.

(Tomasz Dębowski | tomasz.debowski@lowiczanin.info)

Komentowanie nie jest możliwe.