Mieszkaniec Kalinowa, parafianin parafii pw. św. Augustyna w Bratoszewicach Teodor Kołodziejczyk jest wstrząśnięty tym, co zastał, na parafialnym cmentarzu, kiedy udał się tam ostatnio w celu zrobienia porządków wokół rodzinnych grobów.

Teodor Kołodziejczyk pokazuje miejsce, gdzie znajdował się grób jego dziadka, a dziś nie ma po nim śladu. fot. Lilianna Jóźwiak-Staszewska

Mężczyzna nie zastał grobu swojego dziadka. W miejscu pochówku nie było już niczego, co wskazywałoby na to, że istniała tu mogiła, na którą przychodził jeszcze jako mały chłopiec.
– Nie wiem, kiedy to się stało dokładnie. Ja tę sytuację zastałem tydzień temu: nie ma pomnika, grób porównany koparką. Do tej pory ściska mi serce, jak o tym mówię. Dziadek tam przeleżał 80 lat. To był pomnik z lastryka. Krzyż był trochę popękany, bo 4 lata temu upadło tam drzewo, ale ja to pokleiłem. Zresztą jaki by ten grób nie był, tak się po prostu nie robi – mówi Teodor Kołodziejczyk.

Brama cmentarza w Bratoszewicach, a na niej regulamin, w którym mowa m.in. o zasadach regulowania opłaty dzierżawnej. fot. Lilianna Jóźwiak-Staszewska

Jak się okazało, szczątki dziadka pana Teodora zostały przeniesione do innego rodzinnego grobu na zlecenie krewnych.

Jak sprawę tłumaczy proboszcz i czy to, co się stało jest zgodne z regulaminem cmentarza – przeczytasz w najnowszym numerze Wieści z Głowna i Strykowa oraz w wydaniu cyfrowym.

1 komentarz

  1. Jak się okazało, szczątki dziadka pana Teodora zostały przeniesione do innego rodzinnego grobu na zlecenie krewnych. – ja pi dolę, i z tym do gazety, k…

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.