Dziecko nie musi siedzieć znudzone nad podręcznikiem – może „przenieść się” w czasie; poznać listy pisane z frontu czy dzienniki z czasów powstań. Historia bowiem wcale nie musi stanowić symbiozy z nudą. Dzieci mogą bowiem ją analizować, i najważniejsze – zrozumieć jej wpływ na teraźniejszość.
Pod słowem „historia”, wielu uczniom przed oczami staje ściana dat, nazwisk i bitew. Ale historia to przecież opowieść – o ludziach, decyzjach, przemianach – poparta faktami. I właśnie tak powinna być przedstawiana: jak dobrze napisana książka, z bohaterami, zwrotami akcji i tłem społecznym. Pomocne są w tym podręczniki, które wychodzą poza sztywne ramy, takie jak Seria Oblicza epok, która prezentuje teksty z różnych epok i łączy je z kontekstem kulturowym, sztuką, filozofią czy polityką.
Pytaj, nie odpowiadaj od razu – historia jako pole do rozmowy
Dzieci i młodzież uczą się najlepiej wtedy, gdy mogą samodzielnie odkrywać i zadawać pytania. Zamiast więc podawać gotowe odpowiedzi, warto ich prowokować do myślenia: Dlaczego wybuchła ta wojna? Co by się stało, gdyby decyzja była inna? Jak my byśmy postąpili w tamtej sytuacji? Taka rozmowa zmienia lekcję historii w coś więcej niż wykład; uczy myślenia przyczynowo-skutkowego, empatii i świadomości, że każde działanie ma swoje konsekwencje.
Historia to nie są same wydarzenia – to też emocje ludzi, którzy przez te wydarzenia przechodzili. Dzieciom łatwiej zrozumieć przeszłość, gdy mogą ją poczuć, choćby emocjami. Pomaga w tym literatura, dzienniki, wspomnienia, fragmenty listów, dzięki którym uczeń może postawić się w czyjejś sytuacji, spojrzeć na historię oczami jednostki. To także świetny sposób na rozwijanie empatii i zrozumienie, że historia nie dotyczy tylko wielkich postaci z podręczników, ale też zwykłych ludzi – takich jak oni.
Celem nauki historii nie powinna być wyłącznie sucha znajomość dat, ale umiejętność wyciągania wniosków. Bo historia lubi się powtarzać – wiedząc, co przynosiły błędy lub dobre decyzje popełnione „wczoraj”, dziś można działać mądrzej. Dlatego warto pokazywać uczniom, że każde wydarzenie ma swój ciąg dalszy. W ten sposób uczymy odpowiedzialności, samodzielnego myślenia i świadomości, że choć uczymy się o przeszłości — to tak naprawdę myślimy już o przyszłości.
Nie uczmy dzieci, że historia to coś zamkniętego w starych książkach i datach do wkucia, jest obecna wszędzie – w debatach, sztuce, filmach, ulicach miast. Im szybciej młodzi ludzie to zrozumieją, tym łatwiej będą poruszać się po współczesnym świecie. Bo zrozumienie przeszłości to tak naprawdę świetne narzędzie budowania własnych poglądów, podejmowania decyzji, rozumienia siebie i innych.