Zamknij

Rajdy dla Frajdy - na dziś wybrali Łowicz. Ruszyli, choć było zimno

Wojciech WaligórskiWojciech Waligórski 12:59, 05.04.2025 Aktualizacja: 14:29, 05.04.2025
Skomentuj

Sporo ponad stu kolarzy amatorów stanęło na starcie rajdu w okolicach Łowicza, zorganizowanego dziś przez grupę entuzjastów kolarstwa, zorganizowaną jako Funfacja eRBeKa, na FB znaną jako grupa Rajdy dla Frajdy. Grupa ma na Facebooku ponad 11 tysięcy członków i organizuje zawody szosowe dla amatorów, służące po części sportowej rywalizacji, po części zwiedzaniu pięknych zakątków naszego kraju.

Wśród startujących dominują mężczyźni, ale doliczyliśmy się także kilkunastu kobiet. Rowerzystów zgłoszonych do zawodów było nieco więcej, niektórych najwidoczniej zniechęciła pogoda - faktycznie wiatr był zimny i silny, zgromadzeni przed halą OSiR II na Bratkowicach rowerzyści nie mogli się doczekać startu, by rozgrzać się w trasie.

Po całej Polsce

Zawody tworzą cykl zmagań pod nazwą Grand Prix Amatorów na Szosie "Rowerem przez Polskę". Tegoroczna edycja zaczyna się właśnie w ten weekend - pierwszy wyścig wystartował w Łowiczu, drugi zaplanowany jest na jutro, niedzielę 6 kwietnia, w nieodległym Sierpcu, po drugiej stronie Wisły, za Płockiem. Łącznie w edycji 2025 - już dziewiątej w historii tych mistrzostw - przewiduje się 16 startów, zawsze po dwa w weekend. W kolejny, 26 i 27 kwietnia, rowerzyści będą rywalizować w Jędrzejowie i Zawierciu, potem przez cały sezon w różnych miejscach w Polsce, kończyć będą w drugiej połowie września w Bornem Sulinowie i Tucholi.

16 startów - i 16 województw: w każdym województwie jedna trasa. Czyli: impreza naprawdę ogólnopolska, przy czym rajdy organizowane są w miejscach pięknych, a jednak nieoczywistych turystycznie, raczej z dala od centrów masowej turystyki. 

Organizatorzy przygotowali dla uczestników trzy trasy różnej długości, z których każda zaczyna się i kończy przy OSIRze II w Łowiczu. Każda też wyprowadza rowerzystów poza miasto w tym samym kierunku, na południe - bo tylko tam można się spodziewać jakichś wzniesień, czy to za Łyszkowicami czy w parku Krajobrazowym Wzniesień Łódzkich. Zresztą inauguracyjny rajd nazwano żartobliwie: Park Wzniesień PoŁOWICZnych.

I aż trudno uwierzyć, ale najdłuższa trasa, nazwana Podróżniczą, o długości 168 km, poprowadzona została tak, by uzyskać aż 1000 m przewyższeń! Prowadzi z Łowicza przez Bobrowniki, Bełchów, Mokrą, Maków, Godzianów, Słupię, Jeżów, Brzeziny, do wspomnianego Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich, skąd wraca do Łowicza przez dolinę Mrogi i Łyszkowice. Szacowany czas przejazdu przy średnim tempie 32 km/h ma wynieść ponad 5 godzin, przy 26km/h - 6,5 godziny. 

Są jednak też trasy łatwiejsze: Sportowa, 120 km, 500 m. przewyższeń, pokrywająca się zasadniczo z najdłuższą, ale nie sięgająca do Wzniesień Łódzkich, wreszcie Rekreacyjna, długości 92 km, o 300 m. przewyższeń. Tę ostatnią, w spokojnym tempie 20 km/h, można, zdaniem organizatorów, pokonać w 4,5 godziny.

Dla amatorów

Na pewno jest to propozycja dla tych, którzy jeżdżą po to, by się zmęczyć, lubią jeździć szybko, daleko, po gładkich szosach, "na lekko". Ale mają to być prawdziwi amatorzy, czas przejazdu nie jest mierzony osobom, które mają licencję zawodniczą. Organizatorzy tak o tym piszą: Chcemy zwiększyć szansę na dobry wynik Prawdziwym Amatorom. Takim, którzy nie trenują na co dzień w klubach i nie ścigają się regularnie. Takim, którzy w weekendy czy po pracy potrafią zawzięcie wykręcić piękne czasy, ale mimo niezłej pary w nogach – przy okazji zawodów typu „open” raczej nie mają szans na końcowy sukces. Tutaj taką szansę mają – bo mogą się zmierzyć z równymi sobie.

Pomiędzy samochodami

Drugą ważną zasadą jest to, że rajdy odbywają się na drogach publicznych, przy normalnym ruchu samochodowym, więc policja nie wyłącza trasy dla innych użytkowników na czas przejazdu grupy. Tym bardziej więc rowerzyści muszą uważać - a nasi kierowcy niech wiedzą, że taką grupę na wspomnianych trasach mogą spotkać. 

Rozmowy przed startem

Przy hali OSiR II w Łowiczu rozmawialiśmy z kilkoma startującymi. Byli bardzo pozytywnie nastawieni. Marcin Klimczak z Łodzi zamierzał przejechać dzisiejszą trasę (wybrał trasę podróżniczą, 168 km), wrócić do domu, a jutro pojechać do Sierpca, skąd pochodzi rodzina jego mamy - i tam znowu ruszyć w trasę. Tak długie trasy nie są mu obce, co nie znaczy, że wyjeżdża na tak długie regularnie. Jeździ z grupą znajomych, ale nie zawsze uda się zebrać, wtedy wybiera takie rajdy. Lubi gdy ma ułożoną trasę i gdy prowadzi ona przez ciekawe miejsca w Polsce. Pracę ma nie dającą możliwości ruchu, stąd jeździ dla zdrowia, czasem ratuje się kręceniem na trenażerze w domu. A gdy już rusza, to woli szosę, ale rower ma taki, który umożliwia także założenie opon gravelowych i jazdę po bezdrożach. 

Marcin Klimczak z Łodzi

Marcin Skonieczka z Aleksandrowa Łódzkiego także nie miał daleko, by się zjawić na starcie w Łowiczu. Wybrał trasę sportową, zgłosił się do grupy jadącej tempem rekreacyjnym, co oznacza ok. 27 km/godz. Jeździ od ponad roku, woli szosę od gravela, choć wybiera drogi boczne. Zainwestował w rower sporo, nie ukrywa, ale jazda daje mu satysfakcję i odpoczynek.

Marcin Skonieczka z Aleksandrowa Łódzkiego

Z Lusówka za Poznaniem przyjechała do Łowicza Renata Langner.  Jeździ na szosie od 6 lat, w rajdach bierze udział od trzech, często w cyklu GPA, ale nie we wszystkich, bo czasem trudno jest wybrać się dalej, tutaj też nie było blisko. Ułożyli sobie jednak ze swoim partnerem ten wyjazd tak, by był ciekawy dla obojga: ona ruszyła dziś w trasę rowerową, nocują w Bełchowie, a jutro spłyną kajakami Bzurą. Mają nadzieję dopłynąć do Sochaczewa, choć jeśli pogoda będzie fatalna - co jest zapowiadane - może skończą w Nowej Suchej. 

Siada na rower dla pozytywnych emocji, a rajdy dokładają do tego przyjemność poznawania nowych ludzi - wszak jedzie się w grupie. - Cześć, Adam! - przerywa naszą rozmowę i przyjaźnie macha ręką do kolegi z Warszawy poznanego wcześniej. Zapisała się na trasę sportową, 120 km, co, przyznaje, będzie już dla niej dość męczące, ale jest dobrej myśli.

Renata Langner spod Poznania

Bliziutko do Łowicza mieli dwaj koledzy ze studiów: Łukasz Dębski ze Skierniewic, i Krzysztof Krakowski z Pabianic, obaj absolwenci socjologii na UŁ i obaj odczuwający potrzebę odreagowania po pracy - do czego rower jest bardzo przydatny. Łukasz jeździ na szosie od 5-6 lat, wcześniej nawet i przed kilkunastu już laty, jeździ na rowerze górskim, dużo m.in. po Puszczy Bolimowskiej, do której ma blisko z domu. Gdy tylko mogą, wybierają się razem na rowerowe rajdy w Polsce i zagranicą. Ale nie trzymają się kalendarza GPA. - Staram nie traktować tego wyczynowo, zostają przy przyjemności i rekreacji. Już nie ten wiek... - uśmiecha się Krzysztof. - Zawsze można się odstresować i trochę sprawdzić - mówi Łukasz. - I żeby dłużej żyć. Jeśli o mnie chodzi to jest to nawet jakaś forma medytacji, że się obserwuje swoje ciało, otoczenie, a nie komunikuje za wiele, nie patrzy do mediów społecznościowych. Jest to jeden z niewielu takich momentów, gdy można być samemu ze sobą, nawet gdy się jedzie w grupie. - dodaje Krzysztof. 

Łukasz Dębski ze Skierniewic i Krzysztof Krakowski z Pabianic

Podobnie jak przedmówcy, trasę Sportową, 120-kilometrową wybrał Zbigniew Słomiany z Łowicza. Nie traktuje tego jako szczególne wyzwanie, bo ma już za sobą udział w ultramaratonie kolarskim ze Świnoujścia w Bieszczady w roku 2022, a w tym sezonie planuje Tour de Silesia i ultramaraton Północ - Południe z Helu na Głodówkę pod Zakopanem - ponad 1000 kilometrów na raz, bez noclegu! Trenuje regularnie, jak najczęściej, po 2-3 godziny, choć czasem uda się mu wyjechać tylko na godzinę. - Kilometraż nie ma znaczenia - mówi. 

Zbigniew Słomiany z Łowicza

Jak nam powiedział główny organizator rajdu Karol Koneczny, zaangażowany w GPA od pierwszej edycji w roku 2017, rajd w Łowiczu był przygotowany na 150 osób, ostatecznie zjawiło się mniej, ale zainteresowanie jest podobne jak w latach poprzednich. W ubiegłym roku we wszystkich rajdach łącznie wzięło udział ponad 2000 osób. 

Partnerami wydarzenia są Miasto Łowicz i OSiR w Łowiczu - dla startujących przygotowano na mecie posiłek.

Zobaczcie start grupy ruszającej w najdłuższą trasę, oni mieli przed sobą prawie 170 km:

 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz(0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%