Pokój nie zaczyna się na granicach państw, lecz w sercu człowieka. Ileż w nas samych toczy się wojen z innymi, z przeszłością, a nieraz z samym sobą... - pisze do chcących go słuchać biskup łowicki Wojciech Osial na początek Adwentu, rozpoczynającego się dziś, w niedzielę 30 listopada.
W liście, czytanym dziś w kościołach, biskup odnosi się do wielu obaw, którymi wszyscy żyjemy. Przytoczmy najciekawsze fragmenty:
(...) Adwent to czas, w którym Bóg delikatnie puka do drzwi naszego serca. To czas zarówno oczekiwania, jak i czuwania – czas, w którym serce człowieka ma się obudzić na nowo. Nie tylko po to, aby wspominać narodziny Jezusa w Betlejem, ale by pozwolić Bogu narodzić się w nas samych. (...) Jezus mówi dziś do nas: „Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie” (Mt 24, 42). W oryginale greckim pojawia się słowo, które oznacza dosłownie „bądźcie przebudzeni” lub „miejcie oczy otwarte” (gregoreite). To nie jest wezwanie do lęku, lecz do uważności serca. Łaska Boga często działa w sposób cichy i niezauważalny. Czuwanie pozwala ją rozpoznać.
Święty Paweł w Liście do Rzymian przypomina: „Teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas niż wtedy, gdy uwierzyliśmy” (Rz 13, 11). Apostoł nie mówi: „Obudźcie się sami”, ale „nadszedł czas powstania” – jakby chciał powiedzieć: „pozwólcie, aby Bóg was obudził”. W oryginalnym greckim tekście mamy wyrażenie „zostać podniesionym ze snu” (egertheinai ex hypnou). Tutaj jest ten sam rdzeń, którego używa Ewangelia, gdy mówi o zmartwychwstaniu Chrystusa.
Adwentowe przebudzenie nie jest więc dziełem ludzkiego wysiłku, ale łaski. To Bóg nas podnosi, przywraca do życia, zapala w nas światło wiary. W świecie, który często usypia naszą czujność pośpiechem, nadmiarem informacji, lękiem o przyszłość – Bóg mówi: „Zatrzymaj się! Obudź się! Światło już wschodzi”. (...).
Adwent jest okazją do zatrzymania się i duchowego otwarcia oczu. Jest czasem, w którym przychodzi Bóg w drugim człowieku, w ciszy modlitwy, w decyzji o wybaczeniu. Czuwanie nie polega na napięciu czy lęku przed końcem świata. To jest raczej codzienna gotowość, by rozpoznać Boga w tym, co się dzieje – w spotkaniu z drugim człowiekiem, w uśmiechu dziecka, w cichej modlitwie, w okazanej cierpliwości wobec bliźniego. W gruncie rzeczy chodzi o miłość, bo ten, kto kocha, zawsze czuwa.
Czuwanie nie polega na napięciu czy lęku przed końcem świata. To jest raczej codzienna gotowość, by rozpoznać Boga w tym, co się dzieje
Pierwsze dzisiejsze czytanie z Księgi proroka Izajasza (Iz 2, 1–5) przynosi wizję pokoju, który obejmuje wszystkie narody. „Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy” (Iz 2, 4). Prorok widzi świat, w którym ludzie uczą się Bożych dróg, a spory kończą się pojednaniem. Jak bardzo te słowa są nam dzisiaj potrzebne, w świecie pełnym napięcia, wojen i podziałów. Pokój jednak nie zaczyna się na granicach państw, lecz w sercu człowieka. Ileż w nas samych toczy się wojen z innymi, z przeszłością, a nieraz z samym sobą. Ile razy słowa, które miały leczyć, ranią; decyzje, które miały przynieść dobro, prowadzą do kolejnych rozdarć.
Bóg zaprasza nas, byśmy weszli na „Górę Pańską” – nie w sensie geograficznym, lecz duchowym. Syjon jest symbolem serca, które pozwala się oświecić Bożemu światłu. Kiedy prorok woła: „Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pańskiej!” (Iz 2, 5), zaprasza nas do przemiany, do podjęcia decyzji o zaufaniu Bogu nawet w chwilach, gdy nie widzimy jeszcze świtu. Ten obraz jest szczególnie ważny dziś, kiedy wielu z nas doświadcza wewnętrznego niepokoju. Adwent jest zaproszeniem, by przekuć „miecz lęku” w „lemiesz pokoju”, by pozwolić, aby Boże światło rozproszyło mrok, który nieraz ogarnia nasze myśli i uczucia.
Nie sposób mówić dziś o czuwaniu, nie wspominając o zmęczeniu i bólach, jakie wielu z nas nosi w sercu. Współczesny człowiek często żyje w napięciu między obowiązkami a samotnością, między pragnieniem sensu a poczuciem pustki. Wiele osób doświadcza lęku, wypalenia i trudności w podtrzymaniu relacji. Nie bójmy się tego nazwać. To część naszego życia. Ale to właśnie w takich chwilach Bóg przychodzi najbliżej. Papież Franciszek przypominał: „Pan nie przychodzi do ludzi idealnych, ale do zranionych, którzy pozwalają się dotknąć Jego miłosierdziu” (Homilia, 24 XII 2016).
Tak, są takie rany, które może uleczyć tylko Bóg. Psychologia pomaga zrozumieć własne emocje, medycyna przynosi ulgę, a słowo przyjaciela dodaje otuchy, ale tylko Bóg potrafi dotknąć tego najgłębszego miejsca w człowieku, które pragnie miłości. Adwent jest czasem, by pozwolić Mu to uczynić: w ciszy modlitwy, w sakramencie pojednania, w Eucharystii, w Słowie, które daje nadzieję. Szczególną szkołą czuwania są też Roraty i rekolekcje adwentowe. Dlatego nie bójmy się stanąć przed Bogiem z naszym bólem, z naszą słabością. On nie przychodzi, by osądzać, ale aby przytulić, umocnić i uzdrowi. (...)
Tak, są takie rany, które może uleczyć tylko Bóg.
Na koniec powtarzam za Psalmistą: „Ze względu na dom Pana, Boga naszego, modlę się o dobro dla ciebie” (Ps 122, 9). Niech ten Adwent będzie czasem czuwania. Czasem, w którym każdy z nas może na nowo usłyszeć: „Obudź się, bo światło już wschodzi.” (por. Rz 13, 12). Niech światło Chrystusa rozjaśni wasze domy, wspólnoty i serca, przynosząc pokój, który nie przemija.
Wasz Biskup
+ Wojciech Osial
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu lowiczanin.info. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz